THE 7th DAY / Archive

 
PARTICIPATE | MANUAL | BLOG

No_5431.jpg No 5167 TanyaThumbnailsNo 5413 Daniela Kocmut
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj, najlepiej też jutro i pojutrze. Ale nikt nie daje, trzeba sobie na niego zapracować. Mam szczęście, ponieważ mam pracę, dzięki której mogę zapłacić za chleb, czasem mnie stać nawet na kiełbasę, czy piwo. Czemu więc czuję głód? Nie wychodzę, dopóki nie zjem porządnego śniadania, ale ledwo rozpoczynam pracę, już odczuwam tę nieprzyjemną pustkę w żołądku. Zalewam ją gorącą czarną kawą i mam na chwilę spokój, ale po kulkunastu minutach znowu to samo. Pewnego dnia wziąłem ze sobą coś do jedzenia, lecz na przerwie nie mogłem przełknąć ani kęsa, bo byłem syty. Wtedy zrozumiałem, że mój głód nie powstaje w jamie brzusznej, chociaż człowiek przywykł umiejscawiać go właśnie tam. W takim razie co to za głód?
Prowadzę dwudniowe zajęcia aby przybliżyć uczniom ósmych i dziewiątych klas rozmaite zawody społeczne. Poza tym wpisuję dane w często błędne tabele programu Excel, albo drukuję godzinami kilkustronicowe dokumenty, które nikogo nie interesują, i które szybko lądują w niepamięci śmierdzącego archiwum. Na początku się starałem, myśląc, że naprawdę wykonuję sensowną pracę, że w niejednym uczniu obudzę zainteresowanie ważnym dla społeczeństwa zawodem. Jednak szybko przejrzałem to upozorowane na edukację oszustwo, przez co sam czuję się jak oszust. Trudno mi opowiadać cokolwiek na temat pedagogów, psychologów i pracowników społecznych, kiedy widzę, że ci młodzi ludzie, z których większość dorasta w trudnych warunkach, sami potrzebują właśnie pedagogów, psychologów i pracowników społecznych. Z jednej strony szkoda mi tych dzieci i chciałbym z nimi rozmawiać o rzeczach, które mogą im się przydać. Z drugiej strony doprowadzają mnie do szaleństwa swoją bezczelnością i wrzaskiem, a po zajęciach każdy z nas wychodzi niezadowolony. Mam szczęście, ponieważ mam z czego opłacać rachunki, ale nie jestem z tego powodu szczęśliwy. Owszem, możność opłacania rachunków ułatwia życie. Ale dla mnie to za mało, dlatego jestem głodny.
Wciąż odczuwam ten sam głód, który był powodem rozpoczęcia i, mimo wielu trudów, zadowalającego ukończenia studiów. W nim również ma swoje źródło chęć pisania i, od czasów studiów, tłumaczenia. Głód językowy wzmagał się po każdym, krótkotrwałym zaspokojeniu. Widzę tylko jedno rozwiązanie: pisać i tłumaczyć. Uczestniczę w międzynarodowym projekcie translatorskim, nie tylko żeby lepiej poradzić sobie z głodem, ale przede wszystkim, żeby w przyszłości być w stanie zapracować na właściwy dla mnie chleb powszedni. Tylko ile zajmie mi to czasu? Ciągle mam wrażenie, że jest go za mało. Pracując nad tekstami, co chwilę patrzę na zegarek, pytając się, czy tego dnia zdążę choć na chwilę zaspokoić niedosyt. A w pracy poczucie niedosytu uporczywie mi przypomina, że powinienem robić coś innego. Gdybym chciał budować mosty albo sprzedawać komórki, byłoby może łatwiej, ale przecież nie samym zarabianiem pieniędzy człowiek żyje, lecz każdym słowem. Żadne inne miejsce nie przypomina mi tak dobitnie o tłumaczniu niż to, które mnie od tego powstrzymuje.
Łukasz Łaski

Unser täglich Brot gib uns heute, am besten auch morgen und übermorgen. Aber keiner gibt es einem, man muss es sich erarbeiten. Ich habe Glück, denn ich habe Arbeit, dank der ich für Brot bezahlen kann, manchmal kann ich mir sogar Wurst oder Bier leisten. Warum verspüre ich dann Hunger? Ich verlasse das Haus nicht ohne ein ordentliches Frühstück, doch kaum habe ich mit der Arbeit angefangen, fühle ich bereits diese unangenehme Leere im Magen. Ich ertränke sie in heißem schwarzem Kaffee und habe eine Weile Ruhe, aber nach einer gewissen Zeit fängt es wieder von vorne an. Eines Tage nahm ich etwas zu essen mit zur Arbeit, aber während der Pause konnte ich keinen Bissen herunterbekommen, weil ich satt war. Da verstand ich, dass mein Hunger nicht in der Bauchhöhle entsteht, obwohl der Mensch gewohnt ist, ihn dort zu verorten. Woher also dieser Hunger?
Ich leite eine zweitätige Veranstaltung mit dem Ziel, Schülern des achten und neunten Jahrgangs unterschiedliche soziale Berufe vorzustellen, daneben gebe ich Daten in häufig fehlerhafte Excel-Tabellen ein oder drucke stundenlang mehrseitige Dokumente, die niemanden interessieren und schnell in Vergessenheit des stinkenden Archivs geraten. Am Anfang bemühte ich mich, da ich wirklich dachte, sinnvolle Arbeiten auszuführen, dass ich in einigen Schülern das Interesse für einen gesellschaftlich wichtigen Beruf erwecke. Doch bald schon durchschaute ich den Schwindel unter dem Deckmantel der Bildung, wodurch ich mir selbst wie ein Schwindler vorkomme. Es fällt mir schwer, irgendetwas über Pädagogen, Psychologen und Sozialarbeiter zu sagen, wenn ich sehe, dass diese jungen Menschen, von denen die meisten in schwierigen Verhältnissen aufwachsen, gerade selbst Pädagogen, Psychologen und Sozialarbeiter brauchen. Einerseits tun sie mir leid und ich möchte mit ihnen über Dinge reden, die ihnen hilfreich sein könnten. Andererseits treiben sie mich mit ihrer Unverschämtheit und Schreierei in den Wahnsinn, und nach dem Ende der Veranstaltung verlässt jeder von uns unzufrieden das Gelände. Ich habe Glück, denn ich bin in der Lage, meine Rechnungen zu bezahlen, aber glücklich bin ich deshalb nicht. Sicher, die Möglichkeit Rechnungen zu bezahlen, erleichtert das Leben. Aber mir ist das zu wenig, darum bin ich hungrig.
Ständig spüre ich denselben Hunger, welcher der Grund für die Aufnahme, und, trotz zahlreicher Schwierigkeiten, das erfolgreiche Abschließen meines Studiums war. Er stellt auch den Ursprung meiner Lust zu schreiben und seit der Studienzeit ebenfalls zu übersetzen dar. Der Sprachhunger verstärkte sich nach jeder kurzzeitigen Sättigung. Ich sehe nur eine Lösung: Schreiben und Übersetzen. Ich nehme am internationalen Übersetzungsprojekt nicht nur teil, um besser mit dem Hunger zurecht zu kommen, sondern auch um in Zukunft in der Lage zu sein, mir das für mich geeignete täglich Brot zu verdienen. Nur wie viel Zeit wird das benötigen? Ständig habe ich das Gefühl, dass ich zu wenig davon habe. Während der Arbeit an den Texten schaue ich immer wieder auf die Uhr und frage mich, ob ich es heute schaffe, den Hunger wenigstens für eine Weile zu stillen. Auf der Arbeit hingegen erinnert mich das Hungergefühl hartnäckig daran, dass ich etwas anderes machen sollte. Würde ich Brücken bauen oder Handys verkaufen wollen, wäre es vielleicht einfacher, aber der Mensch lebt nicht vom bloßen Geldverdienen allein, sondern von jedem Wort. Kein anderer Ort erinnert mich so deutlich ans Übersetzen, wie jener, der mich davon abhält.
(Aus dem Polnischen von Lukas Laski)